4.00 w maju – myśl cz. 1
Robert A. Dyduła

“4.00 w maju – myśl” cz. 1
Gdy przed czwartą nad ranem,
Ponad własnym ramieniem,
Patrzę właśnie na nią
Snem otuloną,
Marzeniem oblaną…
… coś więcej dostrzegam
niż tylko jej lico rumiane.
… nawet nie domniemam,
widzę opowieści jak malowane…
… niczym bajka…
… niemal ballada, kołysanka…
… kura poranne pienie…
… ozdrowieńców olśnienie…
Zrobię wszystko co mogę,
by uchylić drzwi tej historii,
móc wysłuchać melodii,
precz odepchnąć trwogę.
Sam nie wiem jeszcze,
czy się bardzo, czy lekko,
tej opowieści boję…
Czy spokój przywdziać,
Czy założyć zbroję?
…dnia warta opowieść,
…nie chwili tylko,
…czy wczesnego ranka.
Inaczej nie godna twej uwagi
I mego bardowskiego wysiłku.
Warta zaś absolutnie pełnej powagi
I najlepszego nawet posiłku.

Rzecz cała,
Jak mądrzy gadają,
Dawno temu się stała…
On był mały,
I jakby mało tego jeszcze było,
Ona także była mała…
Słowem, partia doskonała.

_cdn________________________________
{A by reszty tej opowieści wysłuchać,
{Należy o niej pamiętać,
{Czasem przypominając zapytać,
{Zakołatać, zastukać…
[Wówczas chętnie resztę opowiem.
[Rzecz jasna tyle, ile wiem.
______________________________&_____
DyRo