Kamienica pod mewami
Zygmunt Jan Prusiński

Na dachu kilkanaście mew mieszka
a piór niczym dywan ułożony
jestem parterowiec więc nie przeszkadza
ten przystrój – mieszam kapustę z mięsem
uczę się gotować wszak kobieta
wyjechała do Egiptu w delegację z redakcji
poczciwa martwi się o mnie bo zdrowia mniej
rehabilitację w szpitalu przerwałem
unikam kontaktu z ludźmi w komunikacji
nie czas na takowe umrzeć zawsze można
gdzieś wciskają mi się słowa
kilkadziesiąt lat temu napisane…

(Tak mało chcę w tym życiu swoim
a jednak jest mi trudno
przyjąć na grzbiet czyjeś bóle i troski
a zwłaszcza twoje ojczyzno
jak ci pomóc czas okrutny bije batem
w kałużę w drzewo i w niebo
i słychać tylko płacz matek) –
to słowa wiedeńskie na emigracji
z lat osiemdziesiątych wyschły
jak liście zdobiąc kształt czuły
chcę jedynie dokończyć
że nie skorzystałem z tego co mógłbym
może z romantycznego lenistwa.