Słoneczniki (Stan Rzeczy)
Marian Jedlecki

Od jednego bezplanowego czasu
budzę się bez radości z żalem do nikogo

dawniej budziłem się bez niepotrzebnych uczuć
po prostu – budziłem się
odczuwałem radość i żal bo traciłem to we śnie
ale mogłem być w rzeczywistości
gdzie było to co śniłem

a teraz nie wiem co robić
bo nie wiem czy mogę być ze sobą
to może powiesz mi cokolwiek
żebym znowu się obudził
bo ten co kocha jest inny od tego kim jest
ale jest tą sama osobą bez nikogo
z rzeczywistości co spogląda na mnie
jak słoneczniki z jej twarzą pośrodku
co daje chłód myśli w soczewce obiektywu
na krańcach świata
jej świata więc mówię – jesteś
z dotykiem nieznacznym
prawie nić babiego lata
niewygasła taka