Strażniczka czasu
Grażyna Perlińska

widywałam ją nieraz
zjawiała się nagle
niekiedy na wyraźne zaproszenie
– modlitwą…
zwykle stawała u wezgłowia
jej dotyk był chłodny
z przejmującym dreszczem…
kiedy oczy nieruchomiały
spojrzeniem w dal
na twarzy pojawiał się
lekki uśmiech
czasem – wyraz zdziwienia,
że to już…
wszystko w majestacie ciszy
i miłości do życia…
zawsze mi się wydawało,
że przychodzi za wcześnie
ale to nieprawda
– Ktoś ją tu przysyła
jak posłańca z biletem
w jedną stronę
– jest strażniczką pozostałego czasu
dla każdego z nas…