Taka historia
Grażyna Perlińska

był raz pan nikczemnej postury
co ciągle chodził ponury

bardzo lubił wdzięczyć się do pań,
mało pił i nie palił
za to”białą aurą” się chwalił…
a wiadomo przecież w pewnych kręgach, że ten kolor przypisany
świętym
więc nadużyć się dopuścił
ów jegomość – co sprawiło,
że został z towarzystwa wyjęty
alienacja temu panu coś nie służy
toteż zżyma się i głośno burzy
nie chce sam jak palec
być już dłużej
i przeprasza: miłe panie
ja nie chciałem – żartowałem
już nie będę takim draniem,
obiecuję, tylko niech mnie
towarzystwo odalienuje…
stoi w kącie zagubiony i bezradny
nie wie w którą stronę iść
– przydałby się kłębek od Ariadny…
aż znalazła się naiwna Krysia,
co go wzięła pod swe skrzydła
i niańczy do dzisiaj…