Wietrznie
Grażyna Perlińska

krzewy kręcą piruety
za oknem znów deszcz – niestety
drzewa falują w rytmie walca
ja wśród kałuż biegam na palcach
wiatr potargał mi czuprynę
drukuję w mózgu endorfinę
poprawiam odporność
do lustra wygłupiam się
każdego ranka
niestraszny mi deszcz
ani żadna przykra niespodzianka.